Tym razem interweniowałem w miejscowości Bandysie (tuż obok Myszyńca, gmina Czarnia, powiat ostrołęcki) – rzut beretem od mojej bazy w Łysych. Klient od dłuższego czasu walczył z ciągłymi awariami kotła gazowego oraz niedogrzanym domem, mimo że poprzedni wykonawca uparcie twierdził, iż „wszystko jest dobrze zrobione i musi działać”. W ciągu zaledwie 6 godzin wymieniliśmy problematyczny piec na sprawdzoną jednostkę Bosch Condens GC2300 i wyeliminowaliśmy szereg rażących błędów w samej instalacji.
Dlaczego „dotacyjny składak” musiał zniknąć ze ściany?
U klienta wisiał dotychczas kocioł gazowy od bardzo znanego polskiego producenta, który od lat kojarzony jest z produkcją kotłów stałopalnych (węglowych i pelletowych). W okresie, gdy w programie „Czyste Powietrze” pojawiły się dotacje na kotły gazowe, niektórzy producenci pieców zasypowych pomyśleli, że przecież też mogą mieć w ofercie kotły na gaz i łatwo na tym zarabiać.
Z punktu widzenia techniki grzewczej był to projekt skrajnie nietrafiony – klasyczny „składak” złożony z przypadkowych podzespołów, bez spójnego projektu: trochę części bułgarskich, włoski wymiennik, do tego dosztukowana automatyka i armatura gazowa znanych firm (Siemens, Honeywell) z założeniem, że „jakoś to będzie działało”.
Techniczna anatomia problemu – „wypiłowany” wymiennik i brak 5% sprawności
- Kompozytowo-nierdzewny wymiennik: Zastosowano tam tragiczny wymiennik ze stali nierdzewnej, który nawet nie był w całości metalowy – gołym okiem było widać wystający z niego kompozyt.
- Moc wyżyłowana na siłę: Pod kątem fizycznej objętości i uzwojenia wężownicy ten wymiennik wystarczyłby na może 14 kW mocy. Tymczasem poprzez agresywne nastawy armatury gazowej i wentylatora kocioł został „wypiłowany” aż do 24 kW!
- Aż o 5% niższa sprawność w DTR: Nawet w oryginalnej dokumentacji technicznej (DTR) sprawność tych urządzeń była o 5% niższa niż w normalnych kotłach rynkowych (które w warunkach laboratoryjnych osiągają ponad 109%). Przy kotle gazowym 5% różnicy to prawdziwa przepaść.
- Koszmar serwisowy: Przez pewien czas serwisowałem te kotły, ale ostatecznie całkowicie z tego zrezygnowałem. Zwyczajne otwarcie komory spalania, wyczyszczenie wymiennika i zamknięcie obudowy potrafiło wywołać lawinę usterek, które brały się nie wiadomo skąd. Klient miał już dość ciągłej walki z tym urządzeniem i podjął słuszną decyzję o jego demontażu.
Nowe serce kotłowni: Bosch Condens GC2300 w 6 godzin
W miejsce zdemontowanego urządzenia zawiesiłem sprawdzony, przyjazny cenowo i technologicznie kocioł Bosch Condens GC2300. To wieloletni, dopracowany projekt (przejęty przez Boscha od Junkersa), wyposażony w grubościenny wymiennik aluminiowo-krzemowy (Al-Si) oraz klasyczną armaturę podciśnieniową (identyczną jednostkę zastosowałem również w realizacji: Montaż kotła gazowego i butli LPG w Kadzidle).
Sama wymiana i przeróbka podejść trwała dosłownie 6 godzin. Dzięki przemyślanemu ułożeniu rur udało się zużyć mniej materiału, a sam kocioł załatwiłem dla klienta w bardzo dobrej cenie. Na tym jednak moja praca się nie skończyła, bo podczas montażu wyszły na jaw poważne błędy poprzedniego wykonawcy.
Błędy poprzedniego instalatora: komin, sprzęgło i rozdzielacz bez rotametrów
U wykonawcy, który pierwotnie składał tę kotłownię, poprawiałem już w przeszłości niejedną instalację – i niestety tutaj również nie obyło się bez klasycznych „kwiatków”, które uniemożliwiały poprawną pracę ogrzewania podłogowego i grzejników:
- Zalane kolano w kominie i recyrkulacja spalin: Poprzedni monter popełnił błąd na czopuchu, przez co kwaśny kondensat zbierał się w kolanie stopowym w szachcie kominowym, blokując swobodny przepływ spalin. Dodatkowo przez podwiniętą lub uszkodzoną uszczelkę dochodziło do niebezpiecznej recyrkulacji spalin do powietrza dolotowego. Układ powietrzno-spalinowy został przeze mnie prawidłowo złożony i uszczelniony.
- Pomylone podpięcie sprzęgła hydraulicznego: W układzie (obsługującym grzejniki i podłogówkę) zamontowane było zwykłe sprzęgło pionowe, ale poprzedni wykonawca potraktował je i podpiął jak tzw. sprzęgło rozdzielcze! W efekcie kocioł musiał zasuwać na gigantycznych obrotach, żeby podłogówka zrobiła się chociaż lekko letnia, bo niemal cała gorąca woda w sprzęgle od razu zawracała z powrotem na powrót kotła (o roli poprawnego rozdzielenia przepływów przeczytasz w artykule: Błąd instalatorów: Brak sprzęgła kradnie moc pieca!). Przepiąłem ten układ zgodnie z prawami hydrauliki.
- Zły rozdzielacz do podłogówki (brak „szklanek”): Do ogrzewania podłogowego zamontowano rozdzielacz bez przepływomierzy (rotametrów), przez co nie dało się wyregulować przepływów na poszczególnych pętlach. Zamówiłem pasujące „szklanki” do tego konkretnego korpusu rozdzielacza, wkręciłem je i precyzyjnie wyregulowałem przepływy w całym domu.
- Nowe sterowanie Wi-Fi: Na koniec dołożyliśmy nowoczesny, bezprzewodowy termostat pokojowy z Wi-Fi, dzięki czemu klient może sterować ogrzewaniem bezobsługowo prosto z fotela w salonie.
Plaga dzisiejszych czasów: Najbardziej przykre w tej historii były wcześniejsze przygody klienta z poprzednim wykonawcą, który na zgłaszane problemy odpowiadał krótko: „wszystko jest dobrze zrobione i to musi działać”. Niestety, fizyki nie da się oszukać zapewnieniami przez telefon – błędnie podpięte sprzęgło i brak rotametrów nigdy „same się nie ułożą”.